Toruń – samo brzmienie tego słowa wywołuje we mnie ciepłe uczucia. Od razu pojawiają się obrazy, zapachy i fragmenty dawnych dni. Zawsze dobre. Bo to tutaj wszystko się zaczęło. Tu się urodziłam, dorastałam i uczyłam życia.
#POKOLENIA
ARTYKUŁY

Piernikowe miasto, czyli subiektywny przewodnik po Toruniu # Pokolenia 80
Jako młoda dziewczyna nigdy nie zastanawiałam się, czy to miasto jest piękne albo zabytkowe. Było po prostu moje. Dopiero z czasem zrozumiałam, że dorastanie wśród gotyckich murów, kolorowych, misternych witraży, wąskich uliczek z pięknymi kamienicami i starej cegły zostawia ślad. To właśnie to niezwykłe otoczenie – trochę surowe, trochę tajemnicze, ale piękne – ukształtowało moje poczucie estetyki. Nauczyło mnie dostrzegać detale. Toruń mam głęboko w sercu i pamięci, bo właśnie z nim wiążą się moje najwcześniejsze wspomnienia.
Korzenny zapach dzieciństwa
Jedne z najdalszych obrazów to rodzinne wędrówki po kościołach w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Ogromne, ciemne wnętrza, zapach kadzidła i wilgoci budziły we mnie lekki lęk. Dziś wiem, że tak właśnie pachnie i wygląda gotyk. Po tych odwiedzinach często spacerowaliśmy brukowanymi ulicami Starówki aż do Wisły. Przechodziliśmy przez jedną z miejskich bram i nagle otwierała się przestrzeń – bulwary, rzeka i jej drugi brzeg. Tam słuchałam opowieści mojego taty o Zamku Dybowskim, o dawnych czasach i ludziach. Patrzyłam też na wodowskazy umieszczone na murach obronnych miasta, ślady dawnych powodzi, które dla dziecka wydawały się czymś niemal niewyobrażalnym. Takie spacery często kończyły się w cukierni u Lenkiewicza albo u Weyny. Ciastko i herbata smakowały wtedy wyjątkowo.
Mam w sobie mnóstwo takich wspomnień. Park na Bydgoskim Przedmieściu pełen drzew, kwiatów i krzewów, staw z łabędziami i ich małym domkiem na środku, dziwne, trochę tajemnicze budowle, groty, które jako dziecku wydawały mi się niemal straszne. To wszystko było moim światem. Tak samo szkoła podstawowa. Bo nie była tylko miejscem nauki, ale przede wszystkim ruchem, śmiechem i niekończącą się przygodą z rówieśnikami – rajdy rowerowe, gra w dwa ognie, podchody w lesie. Nawet droga do szkoły była wydarzeniem –ślizgawki na zamarzniętych kałużach, zjazdy z górki na workach z kapciami czy wata cukrowa kupowana po drodze.
W liceum pojawiło się coś nowego – pierwsze miłości, randki, dyskoteki i czasem wagary. Najlepiej spędzało się je na Starówce, w kultowej kawiarni Kuranty. Ona zresztą istnieje do dziś, podobnie jak wiele innych miejsc mojego dzieciństwa i młodości.
Samo centrum Torunia niewiele się zmieniło, a jeśli już, to raczej na lepsze. Te same kamienice, te same uliczki, te same nazwy. Ratusz stoi spokojnie pośrodku rynku, a Kopernik nadal spogląda z pomnika na przechodniów. Tylko ja patrzę na to wszystko inaczej. Dziś bardziej rozumiem, jakie miałam szczęście, że mogłam dorastać właśnie tutaj. Toruń naprawdę ma się czym pochwalić – niezwykłymi zabytkami, pięknym położeniem nad Wisłą i ludźmi, którzy zapisali się w historii miasta i kraju.

Śladami Mikołaja Piernika i katarzynek
Jeśli ktoś nie był jeszcze w piernikowym mieście, naprawdę warto je zobaczyć. Nie tylko oczami turysty, ale też trochę wolniej i uważniej. Wystarczy nawet jeden dzień, bo większość najciekawszych miejsc znajduje się w pobliżu Starego Miasta. Spacer brukowanymi uliczkami między kolorowymi kamienicami, gotyckimi kościołami, średniowiecznymi murami czy słynną Krzywą Wieżą pozwala poczuć wyjątkowy klimat tego miejsca.
Toruński ratusz to jedna z najpiękniejszych budowli tego typu w średniowiecznej Europie. Z wieży rozciąga się widok na dachy Starówki i Wisłę, który potrafi zachwycić o każdej porze roku. Dwór Artusa przypomina o czasach kupieckiej świetności miasta i hanzeatyckich tradycjach Torunia. Z kolei ruiny zamku krzyżackiego są jedną z najstarszych budowli w mieście. To miejsce szczególnie działa na wyobraźnię wieczorem, kiedy stare mury oświetla blask latarni.
Jednym z najpiękniejszych punktów widokowych jest panorama Torunia oglądana z lewego brzegu Wisły. To właśnie stamtąd najlepiej widać Gród Kopernika – jego gotyckie wieże, mury i dachy odbijające się w wodzie. Ten widok od lat uznawany jest za jedną z najpiękniejszych panoram miejskich w Polsce. Bulwary Filadelfijskie to z kolei idealne miejsce na spacer i odpoczynek z widokiem na Wisłę. To tutaj powstawały sceny do kultowego filmu Rejs.
W samym centrum miasta znajduje się dom Mikołaja Kopernika. To właśnie tutaj urodził się człowiek, który wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię. Niedaleko stoi jego pomnik – jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Torunia. Planetarium od lat przyciąga dzieci i dorosłych. Można tam choć na chwilę przenieść się w kosmos i spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy.
Warto zobaczyć także Okrąglak, dawny areszt śledczy o charakterystycznym, surowym wyglądzie, stojący niemal w centrum miasta. Średniowieczne mury obronne z licznymi bramami i basztami przypominają, jak ważnym i bogatym miastem był kiedyś Toruń. Dom pod Gwiazdą zachwyca piękną fasadą i orientalnymi wnętrzami muzealnymi, a Krzywa Wieża od wieków prowokuje turystów do sprawdzania, czy potrafią utrzymać przy niej równowagę.
Nie można też pominąć Muzeum Piernika, bo przecież Toruń od stuleci słynie z tych wypieków. Ich historia jest długa i sięga XII wieku. Najsłynniejsze toruńskie pierniki to oczywiście katarzynki.
Ciekawym miejscem jest również Piernikowa Aleja Gwiazd, gdzie upamiętniono znane osoby związane z Toruniem – ludzi kultury, nauki i sztuki. Swoje katarzynki mają tam między innymi: Bogusław Linda, Grażyna Szapołowska, Leszek Balcerowicz, Janina Ochojska, Olga Bołądź, Katarzyna Dowbor czy Katarzyna Żak i Małgorzata Kożuchowska.
Magiczne miejsce na mapie Polski
Wyjechałam z Torunia dawno temu. Dziś mieszkam w Warszawie, którą także bardzo lubię. Ma swoje tempo i energię. Kiedy jednak przyjeżdżam do Torunia, zawsze mam wrażenie, że czas płynie tu trochę wolniej. Nie szukam już atrakcji turystycznych. Idę raczej za pamięcią, wracam do miejsc dobrze mi znanych i sprawdzam, co zostało, a co się zmieniło. I zawsze znajduję coś znajomego, może nie identycznego jak dawniej, ale wystarczająco bliskiego, żeby się uśmiechnąć i poczuć radość.
Wtedy myślę sobie, że anioł z herbu Torunia nadal ma mnie pod swoimi opiekuńczymi skrzydłami.

