Dając świadectwo Powstania

Dając świadectwo Powstania

Miałem okazję poznać niedawno postać niezwykłą. To jeden z żyjących uczestników Powstania Warszawskiego. Wcześniej spotkałem kilkunastu powstańców, ale dziś już, niestety, nie żyją. Bogdan Bartnikowski ma się, na szczęście, znakomicie.

Wkrótce będziemy obchodzić 78. rocznicę Powstania. Pan Bogdan uczestniczył w nim jako 12-latek, był więc jednym z najmłodszych żołnierzy, miał pseudonim „Mały”. Był łącznikiem, walczył na Ochocie.

Po upadku powstania na Ochocie starsi Powstańcy ewakuowali się na rozkaz do Lasów Chojnowskich, gdzie nadal walki toczyła Grupa „Południe”. W szczytowym momencie w jej skład wchodziło około 1000 żołnierzy. Najmłodszych powstańców, w tym „Małego”, odesłano tym samym rozkazem do domów. Bogdan Bartnikowski opowiada, co się stało potem:

Wróciłem do rodziny. Już w dwa dni po zaprzestaniu walk na Ochocie w kamienicy pojawili się Niemcy, którzy zarządzili ewakuację ludności. Wszyscy, którzy mogli o własnych siłach wyjść, zostali wygnani do obozu dla ludności cywilnej w Pruszkowie, natomiast ranni i kalecy, którzy pozostali na miejscu, zostali za dwa dni wymordowani przez oddziały RONA pomagające pacyfikować powstanie.

Jeszcze w sierpniu 1944 r. Bogdan Bartnikowski został osadzony wraz z matką w KL Auschwitz-Birkenau. W obozie zarejestrowano go jako więźnia nr 192731. Najpierw przebywał w bloku dziecięcym obozu kobiecego, następnie – w sektorze B11a obozu męskiego, gdzie byli więzieni chłopcy z Warszawy. W styczniu 1945 r. wywieziono go do Berlina-Blankenburga, gdzie do czasu wyzwolenia pracował przymusowo przy odgruzowywaniu niemieckiej stolicy. Pamiętajmy: miał wtedy zaledwie 13 lat!

Po szczęśliwym powrocie do kraju uczęszczał do państwowego gimnazjum, a później do znanego Liceum im. Stefana Batorego w Warszawie. W 1952 r. rozpoczął naukę w słynnej Szkole Orląt, czyli w Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie, po ukończeniu której służył jako pilot wojskowy. Od 1968 r. pracował w prasie wojskowej aż do czasu przejścia w stan spoczynku w 1985 r.

To, co usłyszałem od pana Bogdana w odpowiedzi na pytanie o znajomych z Auschwitz, jest niesamowite. Sąsiad z pryczy obok w Oświęcimiu był potem kolegą z ławki w liceum Batorego. Do dziś spotykają się i przyjaźnią. Bogdan Bartnikowski, który, jak na swój wiek, jest w doskonałej wręcz kondycji fizycznej, razem ze swoim przyjacielem jeżdżą np. do Niemiec, by na spotkaniach z młodymi obywatelami tego kraju opowiadać o okrucieństwie wojny i obozów koncentracyjnych. Spotkania odbywają się czasem w okolicach Tiergarten, rejonie, który pan Bogdan odgruzowywał w 1945 r.

Pan Bogdan ma duży dorobek pisarski. Jako prozaik zadebiutował w 1966 r. zbiorem opowiadań o ludziach lotnictwa Nad chmurami. Swoje obozowe wspomnienia zawarł w książce Dzieciństwo w pasiakach. Pozycja była kilkakrotnie wznawiana i tłumaczona, m.in. na język niemiecki. Od tamtego czasu ukazało się łącznie ponad 20 książek jego autorstwa. Są wśród nich wydawnictwa wspomnieniowe, reportaże, a także – co ciekawe – tomiki wierszy.

Zupełnie niedawno ukazała się nowa pozycja: Powroty do Auschwitz (polecaliśmy ją w czerwcu w rubryce Warto przeczytać). Bogdan Bartnikowski, pytany o najbliższe plany, bez wahania odpowiada, że już pracuje nad nowym wydaniem jednej ze swoich wcześniejszych książek.

Od lat 90. pan Bogdan mieszka w jednej z miejscowości w Lasach Chojnowskich, gdzie wybudował sobie dom – lubi pracować na działce, bo uważa, że to jeden z czynników poprawiających zdrowie i kondycję. Miło wspomina każde spotkanie i pobyt w Domu Powstańców Warszawskich przy ul. Nowolipie. Wprawdzie, co zrozumiałe, część powstańców już bardzo wybiórczo pamięta tamte dni, ale osobisty kontakt zawsze chwyta za serce.

Bogdan Bartnikowski został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.